Święto wspinaczki na czas w Krakowie. Ostatni występ Aleksandry Mirosław w Polsce
Aleksandra Mirosław po raz ostatni w zawodowej karierze wystąpiła przed polską publicznością. Mistrzyni olimpijska z 2024 roku dotarła do finału zmagań w ramach Pucharu Świata we wspinaczce na czas w Krakowie. W sercu stolicy Małopolski dopingowały ją tysiące kibiców.
Występ na Rynku Głównym w Krakowie był dla Aleksandry Mirosław szczególnym momentem. Po raz ostatni wystąpiła bowiem indywidualnie przed polską publicznością, a zanim oficjalnie zakończy karierę, pod koniec sierpnia we francuskim Laval weźmie jeszcze udział w mistrzostwach Europy. Zgodnie z oczekiwaniami, zawody w imponującej scenerii w sercu stolicy Małopolski przyciągnęły tysiące kibiców, którzy po raz ostatni chcieli zobaczyć mistrzynię olimpijską z Paryża w akcji.
W trzech pierwszych biegach Mirosław nie dała rywalkom żadnych szans - przechodziła przez kolejne rundy z wynikami odpowiednio 6,25, 6,14 i 6,04. W międzyczasie straciła swój rekord świata (6,03) na rzecz Amerykanki Emmy Hunt, która jako pierwsza w historii zeszła poniżej sześciu sekund (5,99).
W finałowej rywalizacji z udziałem czterech zawodniczek doszło do niezwykle pechowego zdarzenia - Mirosław popełniła falstart i została zdyskwalifikowana, kończąc zawody na czwartym miejscu. Wygrała Indonezyjka Desak Made Rita Kusuwa Dewi, która w decydującym biegu wyprzedziła drugą z Polek, Natalię Kałucką.
- Dziś schodzę ze sceny z podniesioną głową i uśmiechem. Nie dlatego, że wszystko poszło idealnie. Właśnie dlatego, że nie poszło. Patrząc w lustro, wiem, że zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy. Niczego nie żałuję. I właśnie dlatego pójdę dziś spać spokojna. Dziś po raz ostatni zeszłam ze sceny Pucharu Świata. I życzę każdemu sportowcowi, żeby kiedyś mógł pożegnać się dokładnie w taki sposób. Ze spokojną głową, wdzięcznością i przekonaniem, że zostawił po sobie wszystko, co miał do oddania - podsumowała swój ostatni występ w Pucharze Świata Mirosław.
W niedzielę odbyła się rywalizacja sztafet, w której po srebrne medale sięgnęły siostry Kałuckie - Aleksandra i Natalia. Wygrały Chinki z nowym rekordem świata (12,89). Do ćwierćfinału dotarł z kolei drugi duet - Patrycja Chudziak i Aleksandra Mirosław.
Jednocześnie odbywała się rywalizacja mężczyzn. Indywidualnie najlepszy był Samuel Watson, uzyskując najlepszy wynik w karierze (4,60). Imponująco spisali się także w sztafecie mieszanej. Watson w duecie z Emmą Hunt ustanowili rekord świata, wygrywając rywalizację z czasem 10,89.
Dla tysięcy kibiców, którzy pojawili się na Rynku Głównym w Krakowie, przygotowana została wyjątkowa atrakcja. Najmłodsi, ale i dorośli mogli spróbować swoich sił na imitacji ścianki wspinaczkowej ułożonej poziomo i ocenić, czy byliby w stanie pokonać ją w około sześć sekund, jak najlepsze zawodniczki na świecie.