07.01.2026

Pożegnanie Kamila Stocha z Turniejem Czterech Skoczni

W dniu Święta Trzech Króli dobiegła końca 74. edycja Turnieju Czterech Skoczni. Udane występy w Niemczech i Austrii zaliczył Kacper Tomasiak, z kolei Kamil Stoch otrzymał specjalne wyróżnienie od organizatorów.
 

Trener Maciej Maciusiak na niemiecką część turnieju powołał pięciu reprezentantów Polski. Szansę występu otrzymali Kacper Tomasiak, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Maciej Kot i Paweł Wąsek.

W pierwszym konkursie, rozegranym 29 grudnia w Oberstdorfie, najlepiej z Biało-Czerwonych spisał się, debiutujący w Turnieju Czterech Skoczni, Kacper Tomasiak (128,5 m i 131,5 m), który zajął czternaste miejsce. W finale wystąpili również siedemnasty Kamil Stoch (131 m i 131,5 m) i dwudziesty ósmy Paweł Wąsek (122 m i 118,5 m). Na pierwszej serii rywalizację zakończyli Maciej Kot i Piotr Żyła. Zawody na Schattenbergschanze (HS137) wygrał główny faworyt, Domen Prevc (141,5 m i 140 m). Słoweniec uzyskał 17,5 punktu przewagi nad drugim Danielem Tschofenigiem. Trzeci był Felix Hoffmann.

W Nowy Rok turniejowa rywalizacja przeniosła się do Garmisch-Partenkirchen. 2026 rok udanie rozpoczął Kacper Tomasiak (130,5 m i 129,5 m), który po raz trzeci tej zimy zameldował się w czołowej dziesiątce zawodów, plasując się na ósmej pozycji. Na dwudziestym miejscu sklasyfikowany został Kamil Stoch (129 m i 129 m), z kolei dwudziesty trzeci był Maciej Kot (127 m i 128 m). Wysoką formę potwierdził Domen Prevc, który dzięki skokom na odległość 143 m i 141 m triumfował na Grosse Olympiaschanze (HS142) z przewagą 15,4 pkt. nad Janem Hoerlem. Podium uzupełnił Stephan Embacher.

Po przenosinach z Niemiec do Austrii, trzecim przystankiem turnieju była Bergisel (HS128) w Innsbrucku. Sukces z Ga-Pa w stolicy Tyrolu powtórzył Kacper Tomasiak (126 m i 127 m), który ponownie był ósmy. Zwycięską serię Domena Prevca przerwał o pół punktu Ren Nikaido (131 m i 128 m). Dla Japończyka była to pierwsza pucharowa wygrana w karierze. Słoweniec był drugi, z kolei na trzeciej pozycji uplasował się Stephan Embacher.

Finałowy konkurs 74. Turnieju Czterech Skoczni rozegrano w dniu Święta Trzech Króli w Bischofshofen. W drugiej dziesiątce rywalizacji na Skoczni im. Paula Ausserleitnera (HS142) znalazło się trzech Polaków. Siedemnaste miejsce zajął Maciej Kot (127,5 m i 133 m), osiemnasty był Kamil Stoch (127 m i 129,5 m), a dziewiętnasty był Kacper Tomasiak (129,5 m i 131,5 m). Zwycięzcą konkursu niespodziewanie został Daniel Tschofenig (137 m i 140,5 m), który o 4,1 pkt. wyprzedził Domena Prevca. Trzeci był Ryoyu Kobayashi.

Po Złotego Orła za triumf w 74. Turnieju Czterech Skoczni sięgnął Domen Prevc (1195,6 pkt.), który tym samym po 10 latach powtórzył sukces swojego starszego brata, Petera. Drugie miejsce zajął Jan Hoerl (1153,3), natomiast trzeci był Stephan Embacher (1150,6). Najwyżej sklasyfikowany z Polaków, Kacper Tomasiak (1052,1) był dwunasty, co jest najlepszym rezultatem w turniejowym debiucie w naszej reprezentacji od 47 lat.

- Jestem zadowolony z mojego premierowego występu w tym prestiżowym turnieju. Dzisiaj pojawiło się lekkie zmęczenie i ciężej było oddawać dobre skoki. Na początku sezonu nie stawiałem sobie konkretnych celów wynikowych. Skupiłem się bardziej na tym, by pokazać się z jak najlepszej strony. Myślę, że poszło mi lepiej, niż się spodziewałem - stwierdził Kacper Tomasiak na antenie Eurosportu po ostatnim konkursie w Bischofshofen.

Kamil Stoch ukończył swój dwudziesty i ostatni w karierze Turniej Czterech Skoczni na dziewiętnastej pozycji. Organizatorzy niemiecko-austriackiej imprezy przygotowali naszemu mistrzowi specjalną pożegnalną ceremonię, podczas której wręczyli mu proporczyki wszystkich miast-gospodarzy oraz małą statuetkę Złotego Orła z podpisem "Danke Kamil!". Trzykrotny triumfator TCS nie ukrywał wzruszenia.

- Wygranie całego Turnieju było dla mnie jak zdobycie Świętego Graala. Kilka razy, gdy się na to nastawiałem, to czegoś brakowało. Gdy pojechałem na Turniej z takim trochę dystansem, ze świadomością, że czuję się tak sobie, nagle wszystko się odmieniło. Ruszyło coś, skok za skokiem szło wszystko dobrze. Mieliśmy wtedy super warunki, świetną drużynę, to wszystko wtedy się składało na wyniki, jakie osiągaliśmy. Cieszę się, że takie momenty przeżyłem, że byłem w tej złotej erze skoków w Polsce, wykorzystałem to do maksimum i dzisiaj mogę z podniesioną głowę schodzić ze skoczni - wyznał po zawodach Kamil Stoch.

Kolejne zawody Pucharu Świata rozegrane zostaną w najbliższy weekend, 10-11 stycznia na Wielkiej Krokwi (HS140) w Zakopanem. W sobotę w zimowej stolicy Polski odbędzie się konkurs duetów, z kolei w niedzielę - rywalizacja indywidualna.